środa, 17 marca 2010

Bold& ekhm....Beautiful piżamka!

Po miesiącu poszukiwań hasła do Waszego ulubionego bloga, które to hasło zapomniałam, podobnie jak i hasło pomocnicze, samodzielnie ustalone, które miało mi hasło nr 1 przypomnieć [ tak, sama już nie pamiętam początku tego zdania] - wracamy. Wszystkie trzy. Ja w roli naczelnego fotografa i kronikarza, a Basia i Kami w roli moich pięknych modelek i nieustannych źródeł zachwytu i inspiracji.
Ten oto zbiór zdjęć jest w całości dedykowany tej od której imienia i muzycznych upodobań wziął nazwę nasz blog. Mroczna Barbara, która od poniedziałku do piątku w godzinach od 10 do 20 prezentuje się nienagannie, nosząc pięknie trefione włosy [ nawilżane naturalnym jedwabiem, który nie wiedzieć czemu znalazła w łazience swego ukochanego_o_boskim_głosie,co wywołało szereg spekulacji dotyczących miejsc, które wspomniany ukochany traktuje tym nienajtańszym kosmetykiem i/lub strat poniesionych przez ewentualną kochankę] i ładne łaszki. Natomiast późnym wieczorem Barbara przeistacza się w piżamowego potwora w za krótkich spodenkach i takiej też bluzeczce. Bluzeczka jest całkiem romantyczna, bo nie dość, że dzięki obcisłości podkreśla to czy tamto [ a właściwie podkreśla całkiem spore i to, i tamto], to jeszcze ma na przedzie białe gwiazdki. Niemniej - Barbarka zwróciła mi uwagę na fakt, że przeważająca ilość fotografii przedstawia ją w tej oto piżamce, co powyżej jest. To zdjęcie już znamy, bo towarzyszyło nam podczas poprzedniej sesyjki. To, co poniżej przedstawia Mroczną Barbarę o 1 w nocy, kiedy to szła spać i próbowała nawiązać kontakt z lekko wstawioną Kamilką. Kontaktu się oczywiście nawiązać nie udało, pójść spać i owszem. Ale zanim Baś zniknęła....

Wyglądała jak duch. Jeśli jej nie poznajecie to nic nie szkodzi, ponieważ nie dalej jak dwa dni temu Barbara patrząc na zdjęcie poniżej rzekła [ jak na dobrze wychowaną pannę przystało] : "co to, kurwa, jest?". Jeśli nurtują Was, mimo poczynionego wyżej wstępu, podobne wątpliwości - odpowiadam z całą mocą - oto jest Basia! Tylko w nocy i w piżamce.
Tu piżamka w wersji przed 22, w pełnym świetle mojej nieekologicznej żarówki 80 W. Ta oto mina towarzyszyła Barbarze, kiedy ją olśniło i pomyślała, że większość jej zdjęć będzie mogła być kiedyś wykorzystana do szantażu, co jest istotne dla przyszłego polityka. Więc się tu lekko uśmiecha, włosami próbuje przykryć za krótką koszulkę i brak biustonosza, niemniej gołe i blade nogi potwierdzają, że to nadal jest PIŻAMKA!
A tu zgroza, rozpacz i próba ukrycia metra siedemdziesięciu Barbary za oparciem łóżka o wysokości 40 centymetrów. Ukrycie się całkiem udało, na pierwszym planie są tylko wyłupiaste oczy i kilka rozmazanych pryszczyków, czyli nic specjalnie wartego uwagi.
Mina Mroczna i porywająca, szanowni Państwo sami przyznają! [co nie?]


No to co...Ukochanemu_co_rozprowadza_jedwab_do_łysiny gratulujemy pięknej dziewuchy. Nasza ukochana i jedyna, a przy tym seksowna piżamka doczekała się własnego posta, więc i ją warto pochwalić.

niedziela, 24 stycznia 2010

let's get it started! 3...2...1...23!!



Panie i Panowie, a oto nasza solenizantka....Mrrrrrrooooooooooooczna BARBARA!


Nie no, jasne, że się pomyliłam, jaka tam mroczna....To klawy kumpel naszej bohaterki, który ratuje ją dzielnie od krwotoków spowodowanych myciem garów - i choć nie są to krwotoki z okolic_w_których_zostaje_złej_jakości_papier - tamowanie zazwyczaj odbywa się za pomocą tamponów.

Ale, ale - oto ona! Mrrrrrrrrrroczna Barbara, o głosie bajecznym [ polecamy soundtrack do "Powrót Baby Jagi] i dźwięcznym jak źle nastrojona concertina!

Minuta pełnej szacunku ciszy dla uczących się grać na concertinie...

Ta, ale ale - oto ONA!! - Mroczna Barbara!!!

Facet kocha się z kobietą i w pewnym momencie mówi:
- Kochanie, idź do przedpokoju i przynieś łyżkę do butów.
- A po co?
- Bo jest tak fajnie, że bym jeszcze jajka włożył.

No już już, taki żart prowadzącego! Oto Ona!!


Nie zawsze wygląda jak skrzyżowanie napalonej turystki z Norwegii z Japończykiem lubującym się w praktykach zen, choć miłość do kraju kwitnącej wiśni ma we krwi....
Przydomek Mroczna też nie do końca oddaje Jej osobowość. Trochę trudno być mrocznym odmaczając co wieczór swoją bladoróżową skórę w wannie przez minimum 40 minut, podczas gdy jedna współlokatorka z godnością wytrzymuje parcie na pęcherz kierując swą uwagę ku czekoladzie, a drugiej pozostaje lanie do gromadzonych pod łóżkiem kubków.

No i jak widać odrobinę_pseudomroczna Barbara nie boi się światła!

Lubi w nim oglądać.....KREW!!
Krew na całe szczęście nie pochodzi od niewinnych ofiar, nie jest też pozostałością nieudanych zapłodnień współlokatorek. Mroczna Barbara, mając swojego ukochanego Głosem_powodującego_kobiece_orgazmy Kubę dba o siebie goląc się tu i ówdzie. Ówdzie zdjęć nie mamy, bo się Baśka zamyka , ale mamy zdjęcie Tu - znaczy się broczących krwią, za to dogolonych nóg!
Uśmiech świadczy o tym, że zarówno krwawienie jak i podcieranie się są Mrocznej Barbarze miłe, co jest dobrą wróżbą na przyszłe 30 lat comiesięcznych krwawień [ ale krwawienia to ze wspomnianego wcześniej ówdzie].
Mroczna Barbara, będąc w krwawym amoku, próbuje czasem atakować zakrwawionym papierem toaletowym epatując bladymi, ale dobrze dogolonymi [ jak już podkreślałam] kulikami. Wtedy właśnie robi się kompromitujące zdjęcia.
Dobra, zdjęcie poniżej już było, bo to mój pierwszy blog na gmailu, obejrzyjcie se norewżko-japonkę jeszcze raz!
A to ten wspomniany tampon, co normalnie korkuje inne miejsca, a tu został zastosowany jako opatrunek uciskowy, jako że rana była raną ciętą i niebezpieczną dla życia i czystości naszej kuchni. W roli pielęgniarki niezastąpiony piewca biologii nad socjologią stosunków etnicznych - Alvin!!!

Tak, tak - brawa, bo bez niej by się Mroczna Barbara niechybnie na tamten świat przeniosła - z bólu, gdyż ja postawiłam na odkażanie dezodorantem do stóp "happy feet", po którym Baśka skakała po całej kuchni i mało nie rozwaliła sobie głowy o występujące w niej w nadmiarze kanty, a Kamila zastosowała jakiś profesjonalny ekwipunek [ oczywiście za wyjątkiem drugiego bohatera tego bloga czyli tampona].
Tu krwawe resztki, znaczy się Baśki i specjalistycznego ekwipunku nie będącego dezodorantem do stóp "happy feet" z talkiem.
A to dzielny Alvin i Mrrrroczna Barbara kilka chwil po tym, jak groźba śmierci wskutek rozbicia makówki o kanty minęła...
Widać tu wyraźnie, że Mroczna Barbara nie jest takim pożeraczem dzieci jakby można było wnioskować ze słuchanej przezeń muzyki w stylu growl czyli zjeeeeeeeeeeemmmmmmmmmm twoją wątrobęęęęęęęę, a twojego chłopaka nabiję na paaaaaaaaaaaalllll [ i zjem mu nerki, jasna rzecz].



sooooooooooooooooo


HAPPY BIRTHDAY MROCZNA BARBARO!!!!!!